Rewolucja piracka trwa
Niedawno była tu mowa o rewolucji związanej z przemianą praw autorskich. Natknąłem się właśnie na ciekawy artykuł z angielskiego Guardiana (THE GUARDIAN , LONDON Sunday, Nov 07, 2004,Page 12): Internet crime and the inevitable movie revolution. Autor (jakoś nie mogę się na stronie doszukać jego nazwiska) pisząc o wszechobecnym piractwie filmowym, konkluduje:
Behind every revolution lies crime. Until after the revolution, that is, when crime is redefined as the people's hammer blow for freedom. Forward with the student downloaders, say I.
To co dziś jeszcze jest przestępstwem, wkrótce może przestać nim być. Zwłaszcza kiedy wielkie i szacowne firmy uświadomią sobie wreszcie to, że muszą się dostosować do nowych warunków, lub zniknąć.
Dla autora rzeczonego artykułu sprawa jest prosta -- rewolucja jest nieunikniona i niezbędna. Choć moim skromnym zdaniem -- ewolucja wystarczy. Niemniej zmiany muszą nadejść. Konieczne jest bowiem zapewnienie kulturze minimum swobody -- tak twórcom, jak i odbiorcom (dziś granice między nimi coraz bardziej zacierają się, ale o tym innym razem). W przeciwnym razie będziemy mieć tylko doskonale chronioną pustkę.

June 13th, 2006 - 09:41
Autor to John W. Sutherland, Ph.D.
http://www.profilebooks.co.uk/author.php?author_id=277
Pozdrawiam