Tyle jesteśmy warci, ile mamy zdolności kredytowej…
Umarł mój samochód. Zepsuło mu się serduszko w wyniku znacznego przegrzania. Biorąc pod uwagę, że był to już staruszek -- remont silnika lub jego wymiana nie miały sensu. Pozostało pozwolić mu odejść i poszukać czegoś innego. A przy okazji dowiedziałem się, że banki mi ufają...
Zdolność kredytowa to ciekawe zjawisko. Biorąc pod uwagę to, że -- podobnie zresztą jak na zachodzie -- coraz więcej Polaków żyje na kredyt, przestaje być istotne to ile masz pieniędzy. W praktyce ważniejsze jest to, ile możesz pożyczyć. Banki zaś preferują ludzi na stałych etatach, które w większości przypadków odchodzą do przeszłości. W efekcie zdarza się, że ludzie bogatsi wcale nie muszą być tymi, którzy są zarazem kredytowo uzdolnieni. Robi się dziwnie. Bogactwo, jak pieniądz, robi się wirtualne.
Może to szkoda, że już nie płacą nam w złocie. Wtedy przynajmniej posiadane środki nie byłyby tak ulotne, jak rząd cyferek na ekranie monitora...
