Yasmin Levy – La Juderia
Dawno, dawno temu, w 1492 roku hiszpańscy Ĺťydzi musieli opuścić swój kraj. Zabrali ze sobą swój język - dziś nazywany Ladino. Poddany wielu zewnętrznym wpływom dialekt przetrwał do naszych czasów. Podobno wciąż jest zrozumiały dla władających hiszpańskim, choć wpływy hebrajskie czy tureckie pozostawiły swój ślad. Ale coraz mniej jest ludzi aktywnie go wykorzystujących - ladino przetrwało kilkaset lat, lecz już umiera.
Podobną walkę o przetrwanie toczy kultura budowana w tym języku. Zachowały się średniowieczne pieśni, przez stulecia poddawane orientalnym wpływom. Zachowały coś z hiszpańskiego żywiołu, nasiąkając zarazem bliskowschodnimi brzmieniami. Efekt jest jedyny w swoim rodzaju - sefardyjskie pieśni mają niesamowity urok. I tak oto dochodzimy do bohaterki dzisiejszego wpisu, czyli jednego z moich najnowszych odkryć.
Yasmin Levy odziedziczyła po ojcu fascynację kulturą judeo-hiszpańską. Od dziecka posługiwała się ladino i śpiewała sefardyjskie pieśni. W 2000 roku wydała płytę Romance & Yasmin z wyborem ballad i lirycznych pieśni. Wyśpiewane w ladino, przy akompaniamencie tradycyjnych instrumentów, zauroczyły Europę. W w 2005 roku ukazała się kolejna płyta - La Juderia - i ta z kolei zauroczyła mnie (poprzedniej jeszcze nie udało mi się zdobyć, ale to z pewnością kwestia czasu).
La Juderia jest płytą na której Ladino spotyka się z Flamenco. Gdy te dwie tradycje zbliżyły się - naprawdę poszły iskry. Cała płyta jest po prostu cudowna. Głos Yasmin jest przepiękny - melodyjny i rzewny, ale gdy trzeba niezwykle potężny. Jej śpiew jest bardzo emocjonalny i pociąga za wszystkie właściwe sznureczki mojej duszy. Czasem jest tak pełen żalu i smutku, że aż rozdziera - choćby w otwierającym płytę Naci el Alamo (Vengo). Innym razem wydaje się być przepełniony gniewiem, by po chwili znów koić (La serena). Nie jest to przy tym uładzony śpiew europejskich spadkobierców tradycji bel canto - bliżej tu do archaicznych tradycji, białych głosów i nosowych wibracji. Wszystko wydaje się bardzo głębokie, wydarte z wnętrzności, szczere. Nie rozumiem ani jednego śpiewanego przez nią słowa, a i tak jej wierzę.
Bardzo polecam tę płytę wszystkim wielbicielom kobiecych głosów, orientalnych wpływów, hiszpańskich rytmow i emocjonalnej muzyki. Mnie zachwyciła.

March 6th, 2006 - 21:48
Lhasa okazała się trafiać idealnie również w mój gust (szczególnie “La Llorona”, “The Living Road” trochę mniej), więc czekam już z niecierpliwością na moment, w którym będę mógł posłuchać Yasmin Levy. Dziękuję! :)
March 7th, 2006 - 13:28
Ja właśnie odkrywam The Living Road. Jeszcze się nie osłuchałem na tyle, by ocenić. Swoją drogą – wyczytałem, że La Llorona to nie tyle syrena, co żałobnica, rozpaczająca po stracie odebranych przez rzekę dzieci. Głęboki, mroczny archetyp… Czasem szkoda, że nie rozumiem hiszpańskiego.
A Yasmin Levy to nieco inna tradycja śpiewu, inny głos i inna energia. Choć podobne jest to, że u obu pań pojawiają się hiszpańskie wpływy, ale przekształcone – u Lhasy przez wpływy meksykańskie (ogólnie mówiąc mezoamerykańskie), a u Yasmin, przez naleciałości bliskowschodnie. I w tych wpływach hiszpańskich naprawdę jest coś fascynującego…
W każdym razie życzę miłego odkrywania. :)
August 10th, 2006 - 08:19
ja tylko mam takie prozaiczne pytanie gdzie w kraju nad wisłą mogę dostać album yasmine?(sklepy internetowe coś nie mają)mój mail alterego@onet.eu Z góry dziękuję za informację :)
October 26th, 2006 - 22:55
Pojechaliśmy w lipcu, z żoną, do Rygi na koncert Yasmin. Jestem “techniczny” i mało rzeczy mnie rusza. Na Jej koncercie miałem jednak otwartą gębę jak młody chłopak (już nie jestem), a na głowie gęsią skórę, chociaż już wcześniej znałem i Vengo i La serena i Keter i inne jej pieśni. Piękna kobieta, piękny głos, piękna muzyka. Emocje! Pościągałem ostatnio z sieci sporo muzyki sefardyjskiej. To dla mnie “Nowa Ziemia”. Słucham. Emocje!
November 24th, 2006 - 13:02
Szczerze zadroszczę tego koncertu. Zresztą Yasemin Levy miała kiedyś koncert w Polsce, ale było to kilka miesięcy przed tym, jak usłyszałem o niej po raz pierwszy… Ale reakcje o których piszesz jestem w stanie sobie wyobrazić. Kobietka ma potęgę w gardle…
Podziel się jakimiś odkryciami muzyki sefardyjskiej. Jakieś nazwy?
Co do zakupu płyt — nie jest to niestety łatwa sprawa. Właściwie tylko sklepy zagraniczne wchodzą w rachubę. W Polsce to chyba wciąż zbyt niszowa muzyka, by jakiś poważny dystrybutor się odważył. Ale za to właśnie kochamy internet i ekonomię “długiego ogona”…
February 6th, 2007 - 01:07
Muzyka Yasmin urzeka:-) Właśnie słycham jej muzyki a właściwe “Tu y Yo subimos al cielo”. Nigdy nie słyszałem nic tak pięknego. Znam troche hiszpański, więc niektóre rzeczy docierają jeszcze głębiej.
March 4th, 2007 - 13:15
Yasmin Levy urzeka, porusza, nie daje zasnąć. Słowa, choć proste i zdawałoby się banalne, dodają muzyce wyrazu, który nie pozwala myśleć o niczym innym. I jeszcze to idealne połączenie flamenco z wpływami wschodnimi…oczarowana jestem.
September 6th, 2007 - 18:19
Marcinie, mam Romance & Yasmin wiec jesli Twoje poszukiwania sa aktualne proponuje “wymiane”, gdyz mnie z kolei nie udalo sie jeszcze zdobyc La Juderia, pozdrawiam.
June 25th, 2008 - 21:07
Poszukuję płyty Yasmin Levy “La Juderia”, jeśli ktoś mógłby zaproponować mi sprzedaż lub możliwość sprowadzenia jej z zagranicy będę wdzięczna. Mój email dom41@poczta.onet.pl
July 21st, 2008 - 00:22
Yasmin Levy porusza najgłębsze miejsca mojego serca i duszy….czym byłby świat bez Niej…:) a tak przy okazji tego, że juz zamieszczam swój komentarz, to polecam rownież Souad Massi….:)
pozdrawiam wszystkich….Łukasz
October 13th, 2008 - 01:22
jeżeli ktoś jest zainteresownay to posiadam wszytskie nagrania:) no moze prawie wszytskie studyjne:) Ktoś wyżej napisał, ze słowa piosenek Yasmin sa banalne. Nie zgodze się wogóle. Hiszpanski ma to do siebie, że uzywa się w nim nie wiele słów, ale za to są nacechowane emocjonalnie. Z resztą jesli ktoś spiewa o samotności, poszukiwaniu swojego mejsca w swiecie lub utracie miłości to jak może byc to banalne? Sama Yasmin… Cóz miałam to szczęście być na jej koncercie i nie zapomne tego nigdy. Piękna i zmysłowa kobieta, głęboki zachwycający głos. I ból, który płynie z jej spiewania az rozdziera od srodka. mam nadziję, ze Yasmin jeszcze pojawi się an koncercie w Polsce
October 13th, 2008 - 01:25
p.s tak jak Łukasz polecam wszytskim Souad Massi a także Lenę Chamamyan, kwintesencja muzyki orientalnej, wielbicielom muzyki instrumentalnej polecam Dhafer Youssef i Alihav Samedov :) głebokich uniesień życze wszystkim
December 4th, 2008 - 20:54
polecam jeszcze do posłuchania:Bahram sarang. Ross Daly. Muzyka która nie jest obojętna.
December 27th, 2008 - 18:12
dzięki Lady Rita za uniesienia…szczególnie przy Alihav Samedov…pozdrawiam Łukasz
February 15th, 2009 - 17:43
Jestem zainteresowana muzyką Yasmin Levy ,czy płyta La Juderia byłaby osiągalna ? Nie mam innych płyt ,znam poszczególne utwory z wymienionej płyty ,ale chętnie kupiłabym też inną . Czekam .
February 10th, 2010 - 20:17
Płyta jest po prostu cudowna, podobnie jak wokalistka. Klasa!