<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: O pułapkach specjalizacji</title>
	<atom:link href="http://blog.sienko.net.pl/2006/11/o-pulapkach-specjalizacji/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.sienko.net.pl/2006/11/o-pulapkach-specjalizacji/</link>
	<description>Myśli przebrane  za filozofię, Internet, kulturę i codzienność</description>
	<lastBuildDate>Tue, 01 Mar 2011 17:23:59 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2</generator>
	<item>
		<title>By: Marcin Sieńko</title>
		<link>http://blog.sienko.net.pl/2006/11/o-pulapkach-specjalizacji/comment-page-1/#comment-3337</link>
		<dc:creator>Marcin Sieńko</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 10 Dec 2006 12:18:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.sienko.net.pl/?p=82#comment-3337</guid>
		<description>Dlaczego wielu ludzi po studiach nie pracuje w wyuczonym zawodzie? To akurat jest proste -- bo studia (wbrew pozorom) nie uczą żadnego zawodu, a studenci (wbrew pozorom) nie uczą się na studiach żadnego zawodu. ;)

Co do reszty -- średnio interesuje mnie perspektywa gatunkowa. Ja jestem ważny (przede wszystkim) i inni (przy okazji). Jako egzystujące jednostki, a nie jako elementy wspólnoty/roju/kolektywu. 

Co do elastyczności, zmiany zawodu i tym podobnych -- podziwiam Twoją wiary w ludzi. Ale nie zazdroszczę. 

A poza wszystkim -- felietonowe przerysowanie jest elementem blogowej formy, czyż nie? :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dlaczego wielu ludzi po studiach nie pracuje w wyuczonym zawodzie? To akurat jest proste &#8212; bo studia (wbrew pozorom) nie uczą żadnego zawodu, a studenci (wbrew pozorom) nie uczą się na studiach żadnego zawodu. ;)</p>
<p>Co do reszty &#8212; średnio interesuje mnie perspektywa gatunkowa. Ja jestem ważny (przede wszystkim) i inni (przy okazji). Jako egzystujące jednostki, a nie jako elementy wspólnoty/roju/kolektywu. </p>
<p>Co do elastyczności, zmiany zawodu i tym podobnych &#8212; podziwiam Twoją wiary w ludzi. Ale nie zazdroszczę. </p>
<p>A poza wszystkim &#8212; felietonowe przerysowanie jest elementem blogowej formy, czyż nie? :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Michał Pręgowski</title>
		<link>http://blog.sienko.net.pl/2006/11/o-pulapkach-specjalizacji/comment-page-1/#comment-3137</link>
		<dc:creator>Michał Pręgowski</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 05 Dec 2006 16:41:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.sienko.net.pl/?p=82#comment-3137</guid>
		<description>Nie jestem pewny, czy to do końca tak :) Mackubat ma rację co do ewolucji, która jest specjalizacją. Można owszem przyjąć, że nazbyt wyspecjalizowane GATUNKI giną zbyt czasem łatwo i ich specjalizacja staje się słabością. Tyle, że wyspecjalizowany gatunek to nie to samo co gatunek z wysoką wewnętrzną specjalizacją...

Nie zgodzę się co do szybkości przemian. Starsze pokolenia co do zasady trudniej adaptują się do nowości, przynajmniej daje się to zaobserwować od pierwszej &quot;eksplozji&quot;, czyli od rewolucji przemysłowej XIX wieku. Teraz zmiany są jeszcze szybsze, to wszystko prawda, przy czym nihil novi w kwestii problemów z adaptacją. Były i są.

Elastyczność pozwalająca zmienić zawód w ciągu tygodnia: myślę, że każdy jednak byłby w stanie podjąć się wielu zawodów niemal od ręki. Część z nich nie będzie wymagała specjalnych kwalifikacji, będzie gorzej płatna, itd. - ale *będzie*. Prace fizyczne i pokrewne to też prace, koniec końców.

Ach, i jeszcze jedno przyszło mi do głowy. Jeżeli brak nam elastyczności, dlaczego tak wiele osób (większość zapewne) po skończonych studiach NIE pracuje w wyuczonym zawodzie? :) Reasumując, myślę, że nie jest tak źle z nami i naszą specjalizacją.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie jestem pewny, czy to do końca tak :) Mackubat ma rację co do ewolucji, która jest specjalizacją. Można owszem przyjąć, że nazbyt wyspecjalizowane GATUNKI giną zbyt czasem łatwo i ich specjalizacja staje się słabością. Tyle, że wyspecjalizowany gatunek to nie to samo co gatunek z wysoką wewnętrzną specjalizacją&#8230;</p>
<p>Nie zgodzę się co do szybkości przemian. Starsze pokolenia co do zasady trudniej adaptują się do nowości, przynajmniej daje się to zaobserwować od pierwszej &#8220;eksplozji&#8221;, czyli od rewolucji przemysłowej XIX wieku. Teraz zmiany są jeszcze szybsze, to wszystko prawda, przy czym nihil novi w kwestii problemów z adaptacją. Były i są.</p>
<p>Elastyczność pozwalająca zmienić zawód w ciągu tygodnia: myślę, że każdy jednak byłby w stanie podjąć się wielu zawodów niemal od ręki. Część z nich nie będzie wymagała specjalnych kwalifikacji, będzie gorzej płatna, itd. &#8211; ale *będzie*. Prace fizyczne i pokrewne to też prace, koniec końców.</p>
<p>Ach, i jeszcze jedno przyszło mi do głowy. Jeżeli brak nam elastyczności, dlaczego tak wiele osób (większość zapewne) po skończonych studiach NIE pracuje w wyuczonym zawodzie? :) Reasumując, myślę, że nie jest tak źle z nami i naszą specjalizacją.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Marcin Sieńko</title>
		<link>http://blog.sienko.net.pl/2006/11/o-pulapkach-specjalizacji/comment-page-1/#comment-2955</link>
		<dc:creator>Marcin Sieńko</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 02 Dec 2006 17:43:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.sienko.net.pl/?p=82#comment-2955</guid>
		<description>Ewolucja to faktycznie specjalizacja -- często. Ale historia gatunków pokazuje wyraźnie jak bezlitosna jest Mama Natura dla tych wszystkich, którzy wyspecjalizują się nadmiernie. 

Wielka przewaga ludzi nad innymi zwierzętami polega na tym, że potrafimy dostosować się do zmiennych warunków niebiologicznymi metodami oraz, że potrafimy otaczające warunki zmienić. Ludzki intelekt pozwolił przekroczyć i znieść -- tak po heglowsku ;) -- ewolucyjną specjalizację. Po co więc do tego wracać?

Podoba mi się to odróżnienie interdyscyplinarności od transdyscyplinarności.

Myślę, że naszemu pokoleniu (i okolicznym) szybkość przemian sprawia problem właśnie dlatego, że się nadmiernie wyspecjalizowaliśmy. Brak nam elastyczności, pozwalającej zmienić zawód w ciągu tygodnia. Ale to juz się zmienia. Między innymi dzięki coraz powszechniejszemu dostępowi do Internetu.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ewolucja to faktycznie specjalizacja &#8212; często. Ale historia gatunków pokazuje wyraźnie jak bezlitosna jest Mama Natura dla tych wszystkich, którzy wyspecjalizują się nadmiernie. </p>
<p>Wielka przewaga ludzi nad innymi zwierzętami polega na tym, że potrafimy dostosować się do zmiennych warunków niebiologicznymi metodami oraz, że potrafimy otaczające warunki zmienić. Ludzki intelekt pozwolił przekroczyć i znieść &#8212; tak po heglowsku ;) &#8212; ewolucyjną specjalizację. Po co więc do tego wracać?</p>
<p>Podoba mi się to odróżnienie interdyscyplinarności od transdyscyplinarności.</p>
<p>Myślę, że naszemu pokoleniu (i okolicznym) szybkość przemian sprawia problem właśnie dlatego, że się nadmiernie wyspecjalizowaliśmy. Brak nam elastyczności, pozwalającej zmienić zawód w ciągu tygodnia. Ale to juz się zmienia. Między innymi dzięki coraz powszechniejszemu dostępowi do Internetu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: mackubat</title>
		<link>http://blog.sienko.net.pl/2006/11/o-pulapkach-specjalizacji/comment-page-1/#comment-2949</link>
		<dc:creator>mackubat</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 02 Dec 2006 14:33:13 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.sienko.net.pl/?p=82#comment-2949</guid>
		<description>Myślę, że wykrzyknik &quot;trochę optymizmu&quot; był również do mnie skierowany.

Co do specjalizacji w naturze, to ewolucja właśnie jest specjalizacją. Gdyby tak nie było, to dowolny osobnik/gatunek mógłby żyć w dowolnym środowisku. a tak nie jest.

Specjalizacja z czasem, być może nie we wszystkich dziedzinach zacznie zanikać. Gdy okaże się, że można wiele rzeczy zredukować do określonych praw.

Interdyscyplinarność, wg porównania J. Mittelstrassa, jest jak archipelag, gdzie każda wyspa odpowiada jaieś dziedzinie. Po czym mieszkaniec jednej wyspy robi wycieczkę na drugą, opowiadając jak jest na swojej. Chyba nie tędy droga. Wiele dziedzin pokazało, że zajmuje się tym samym, ale z innej perspektywy. Stąd pomysł &quot;transdyscyplinarności&quot;. Przykładem jest choćby psycholingwistyka, nauki kognitywne czy wkraczanie biologii do innych dyscyplin. Siłą rzeczy następuje i będzie następowała akwizycja poszczególnych dyscyplin z innymi.

Czy powstanie teoria wszystkiego? Ciężko powiedzieć, pewnie tak i będzie to mariaż biologii z fizyką. Być może będzie to tylko matematyka? Kto wie?

A to, że środowisko się zmienia nie jest takie straszne. Wszystko zależy od poziomu adaptacji. Dla nas być może zmienia się za szybko, ale czy następne pokolenia bądą tak to odbierać?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Myślę, że wykrzyknik &#8220;trochę optymizmu&#8221; był również do mnie skierowany.</p>
<p>Co do specjalizacji w naturze, to ewolucja właśnie jest specjalizacją. Gdyby tak nie było, to dowolny osobnik/gatunek mógłby żyć w dowolnym środowisku. a tak nie jest.</p>
<p>Specjalizacja z czasem, być może nie we wszystkich dziedzinach zacznie zanikać. Gdy okaże się, że można wiele rzeczy zredukować do określonych praw.</p>
<p>Interdyscyplinarność, wg porównania J. Mittelstrassa, jest jak archipelag, gdzie każda wyspa odpowiada jaieś dziedzinie. Po czym mieszkaniec jednej wyspy robi wycieczkę na drugą, opowiadając jak jest na swojej. Chyba nie tędy droga. Wiele dziedzin pokazało, że zajmuje się tym samym, ale z innej perspektywy. Stąd pomysł &#8220;transdyscyplinarności&#8221;. Przykładem jest choćby psycholingwistyka, nauki kognitywne czy wkraczanie biologii do innych dyscyplin. Siłą rzeczy następuje i będzie następowała akwizycja poszczególnych dyscyplin z innymi.</p>
<p>Czy powstanie teoria wszystkiego? Ciężko powiedzieć, pewnie tak i będzie to mariaż biologii z fizyką. Być może będzie to tylko matematyka? Kto wie?</p>
<p>A to, że środowisko się zmienia nie jest takie straszne. Wszystko zależy od poziomu adaptacji. Dla nas być może zmienia się za szybko, ale czy następne pokolenia bądą tak to odbierać?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Marcin Sieńko</title>
		<link>http://blog.sienko.net.pl/2006/11/o-pulapkach-specjalizacji/comment-page-1/#comment-2923</link>
		<dc:creator>Marcin Sieńko</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Dec 2006 21:44:11 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.sienko.net.pl/?p=82#comment-2923</guid>
		<description>:) 

Nie zgodzę się -- rój potrzebuje trutni, owszem. Być może z punktu widzenia mrowiska wydają się one niezbędne. Nie potrafię sobie wyobrazić uniwersytetu albo laboratorium badawczego bez specjalizacji. Ale jaką cenę musi zapłacić każdy indywidualny truteń? 

Patrząc z perspektywy jednostki, specjalizacja zabija. To odległa analogia, ale czy marksowska alienacja nie przybiera tu po prostu nowej formy? Człowiek wyspecjalizowany to innymi słowy człowiek ograniczony. To ma swoje zalety, ale... zwyczajnie mnie się to nie podoba. :) 

Rój trutni potrzebuje, ale czy truteń potrzebuje być trutniem? Czy jemu to się opłaca? Nawet patrząc na to z biologicznym wyrachowaniem. Mnie osobiście nie zależy na przetrwaniu roju, ale na przetrwaniu mnie. A moje szanse przetrwania maleją wraz ze specjalizacją. Przyroda nie raz pokazała, że wyspecjalizowane gatunki/jednostki giną przy drobnej zmianie otoczenia. A nasze otoczenie ostatnimi czasy zmienia się aż nazbyt szybko. Nie sądzisz?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>:) </p>
<p>Nie zgodzę się &#8212; rój potrzebuje trutni, owszem. Być może z punktu widzenia mrowiska wydają się one niezbędne. Nie potrafię sobie wyobrazić uniwersytetu albo laboratorium badawczego bez specjalizacji. Ale jaką cenę musi zapłacić każdy indywidualny truteń? </p>
<p>Patrząc z perspektywy jednostki, specjalizacja zabija. To odległa analogia, ale czy marksowska alienacja nie przybiera tu po prostu nowej formy? Człowiek wyspecjalizowany to innymi słowy człowiek ograniczony. To ma swoje zalety, ale&#8230; zwyczajnie mnie się to nie podoba. :) </p>
<p>Rój trutni potrzebuje, ale czy truteń potrzebuje być trutniem? Czy jemu to się opłaca? Nawet patrząc na to z biologicznym wyrachowaniem. Mnie osobiście nie zależy na przetrwaniu roju, ale na przetrwaniu mnie. A moje szanse przetrwania maleją wraz ze specjalizacją. Przyroda nie raz pokazała, że wyspecjalizowane gatunki/jednostki giną przy drobnej zmianie otoczenia. A nasze otoczenie ostatnimi czasy zmienia się aż nazbyt szybko. Nie sądzisz?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Pręgowski</title>
		<link>http://blog.sienko.net.pl/2006/11/o-pulapkach-specjalizacji/comment-page-1/#comment-2910</link>
		<dc:creator>Pręgowski</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Dec 2006 11:34:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.sienko.net.pl/?p=82#comment-2910</guid>
		<description>Marcinie - przede wszystkim jakże miło znów Cię tutaj czytać :)

Bardzo fajny esej. Wątek inteligencji roju jest zdecydowanie intrygujący, nie jestem przekonany, czy specjalizacja &quot;jest dla insektów&quot;, jak chce ów Wilson. Myślę, że ona także (nie)stety &quot;jest dla ludzi&quot;, czy tego chcemy, czy nie. Masz rację, że potrzeba osób ogarniających więcej - ktoś, kto zaczyna od szczebla pracownika do szczebla członka zarządu, nie będzie dobrym przykładem takiej ogólności w postrzeganiu zdarzeń, zjawisk, trendów. To będzie ogólność wykształcona przez specjalizację, zatem niedostateczna.

Jeżeli nawet upodabniamy się do pszczół (lepszy przykład IMHO niż mrówki), potrzebujemy trutni :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Marcinie &#8211; przede wszystkim jakże miło znów Cię tutaj czytać :)</p>
<p>Bardzo fajny esej. Wątek inteligencji roju jest zdecydowanie intrygujący, nie jestem przekonany, czy specjalizacja &#8220;jest dla insektów&#8221;, jak chce ów Wilson. Myślę, że ona także (nie)stety &#8220;jest dla ludzi&#8221;, czy tego chcemy, czy nie. Masz rację, że potrzeba osób ogarniających więcej &#8211; ktoś, kto zaczyna od szczebla pracownika do szczebla członka zarządu, nie będzie dobrym przykładem takiej ogólności w postrzeganiu zdarzeń, zjawisk, trendów. To będzie ogólność wykształcona przez specjalizację, zatem niedostateczna.</p>
<p>Jeżeli nawet upodabniamy się do pszczół (lepszy przykład IMHO niż mrówki), potrzebujemy trutni :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Marcin Sieńko</title>
		<link>http://blog.sienko.net.pl/2006/11/o-pulapkach-specjalizacji/comment-page-1/#comment-2873</link>
		<dc:creator>Marcin Sieńko</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 30 Nov 2006 14:37:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.sienko.net.pl/?p=82#comment-2873</guid>
		<description>Ależ ja jestem optymistą. W przeciwnym razie nie pisałbym tego tekstu, a i moja lista lektur wyglądałaby zapewne nieco inaczej. ;) 

Tak, filozofia akademicka jest równie pokawałkowana jak inne nauki. Tak, istnieją badania interdyscyplinarne. Ale to wciąż nie zmienia tego, że potrzebujemy interdyscyplinarnych jednostek. I to nie takich, które pośredniczą pomiędzy bliskimi sobie dziedzinami (jak choćby w cognitive science), lecz raczej łączących nasze doświadczenie z wszelką wiedzą. 

To naturalnie tylko takie idealne, niemożliwe do zrealizowania marzenie. Albo punkt do którego można albo wręcz należy dążyć. :) 

I myślę, że filozofia -- nie jako dziedzina akademicka, lecz jako pewien &quot;mądrościowy&quot; styl myślenia -- może być dobrą drogą.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ależ ja jestem optymistą. W przeciwnym razie nie pisałbym tego tekstu, a i moja lista lektur wyglądałaby zapewne nieco inaczej. ;) </p>
<p>Tak, filozofia akademicka jest równie pokawałkowana jak inne nauki. Tak, istnieją badania interdyscyplinarne. Ale to wciąż nie zmienia tego, że potrzebujemy interdyscyplinarnych jednostek. I to nie takich, które pośredniczą pomiędzy bliskimi sobie dziedzinami (jak choćby w cognitive science), lecz raczej łączących nasze doświadczenie z wszelką wiedzą. </p>
<p>To naturalnie tylko takie idealne, niemożliwe do zrealizowania marzenie. Albo punkt do którego można albo wręcz należy dążyć. :) </p>
<p>I myślę, że filozofia &#8212; nie jako dziedzina akademicka, lecz jako pewien &#8220;mądrościowy&#8221; styl myślenia &#8212; może być dobrą drogą.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: mackubat</title>
		<link>http://blog.sienko.net.pl/2006/11/o-pulapkach-specjalizacji/comment-page-1/#comment-2741</link>
		<dc:creator>mackubat</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Nov 2006 22:01:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.sienko.net.pl/?p=82#comment-2741</guid>
		<description>przede wszystkim witam kolege po fachu. co do filozofii to tez nie bylbym taki optymistyczny. ona rowniez sie specjalizuje i bardzo. prawde mowiac z wieloma dzialami filozofii nie mam juz wspolnego jezyka, a to co robie, czym sie zajmuje tez nie zrozumiale dla wielu polskich filozofow. niemniej jednak to jest filozofia. 

od jakiegos czasu nawet w filozofii panuje trend eksperymentalny. zreszta niemoge pojac dlaczego tak pozno. ktos kto zajmuje sie filozofia umyslu jest skazany na badania inaczej, jak mawia Dennett &quot;za duzo mowi, a to co mowi jest niewiele warte&quot;.

polaczeniewielu dziedzin nie jest niemozliwe. chocby filozofia jezyka jest na dobrej drodze, nie tylko psycholodzy, lingwisci, ale i filozofowie i neurolodzy moga sie spokojnie dogadaci to zreszta robia.

podobnie fizycy laczac struktury kwantowe z teoria wzglednosci - poprzez teorie strun lub kwantowa grawitacje.

moim zdaniem taki pesymizm i partykulacja badan byla do niedawna domena, teraz jednak widoczne jest (przynajmniej w czesci dziedzin) ponowne laczenie, zwane przez fil. nauki transdyscyplinowoscia.

troche optymizmu :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>przede wszystkim witam kolege po fachu. co do filozofii to tez nie bylbym taki optymistyczny. ona rowniez sie specjalizuje i bardzo. prawde mowiac z wieloma dzialami filozofii nie mam juz wspolnego jezyka, a to co robie, czym sie zajmuje tez nie zrozumiale dla wielu polskich filozofow. niemniej jednak to jest filozofia. </p>
<p>od jakiegos czasu nawet w filozofii panuje trend eksperymentalny. zreszta niemoge pojac dlaczego tak pozno. ktos kto zajmuje sie filozofia umyslu jest skazany na badania inaczej, jak mawia Dennett &#8220;za duzo mowi, a to co mowi jest niewiele warte&#8221;.</p>
<p>polaczeniewielu dziedzin nie jest niemozliwe. chocby filozofia jezyka jest na dobrej drodze, nie tylko psycholodzy, lingwisci, ale i filozofowie i neurolodzy moga sie spokojnie dogadaci to zreszta robia.</p>
<p>podobnie fizycy laczac struktury kwantowe z teoria wzglednosci &#8211; poprzez teorie strun lub kwantowa grawitacje.</p>
<p>moim zdaniem taki pesymizm i partykulacja badan byla do niedawna domena, teraz jednak widoczne jest (przynajmniej w czesci dziedzin) ponowne laczenie, zwane przez fil. nauki transdyscyplinowoscia.</p>
<p>troche optymizmu :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

