O źródłach poznania
Skrajny empiryzm genetyczny -- pogląd, zgodnie z którym cała wiedza jaką możemy posiadać pochodzi wyłącznie z doświadczenia. Doświadczenie jest zatem jedynym źródłem wiedzy. Pogląd wyrażany na przykład przez Johna Locke'a.
Umiarkowany empiryzm genetyczny -- pogląd, zgodnie z którym doświadczenie jest źródłem wiedzy. Być może nie jest ono źródłem jedynym, a dostarczana wiedza może nie być stuprocentowo pewna, jednakże jest to wiedza wartościowa. Za przedstawiciela tego poglądu można uznać choćby Arystotelesa czy Francisa Bacona.
Skrajny racjonalizm genetyczny -- pogląd, zgodnie z którym jedynym źródłem wiedzy jest rozum. Inne źródła (takie jak choćby doświadczenie) nie są wiarygodne. Przedstawicielem takiego poglądu mógł być Parmenides czy Platon.
Umiarkowany racjonalizm genetyczny -- pogląd, zgodnie z którym rozum jest źródłem wiedzy, ale mogą też istnieć inne, pozarozumowe źródła wiedzy, np. intuicja czy wiedza wrodzona. Za zwolennika takiego poglądu można uznać Kartezjusza.
Umiarkowany googlizm genetyczny -- pogląd, zgodnie z którym źródłem wiedzy jest Google. Pogląd popularny w początkach XXI wieku, także pośród niefilozofów.
Skrajny googlizm genetyczny -- pogląd, zgodnie z którym Google jest jedynym źródłem wiedzy, absolutnie pewnej i niepodważalnej. Pogląd powszechny pośród uczniów i studentów przygotowujących prace zaliczeniowe...
Nie, powyższe słowa wcale nie są wynikiem frustracji spowodowanej czytaniem prac zaliczeniowych. To tylko taka... impresja.

December 10th, 2006 - 14:06
Googlizm genetyczny? Niezle :D A impresja pojawila sie w zwiazku z pracami? :D
December 10th, 2006 - 14:39
Nieee… ;)
Ale jest ugruntowana w dotychczasowych doświadczeniach.
December 10th, 2006 - 14:44
jak to juz pisalem – internet jest dla pewnych dziedzin (prawie) jedynym zrodlem tekstow.
December 10th, 2006 - 15:05
A zatem zdemaskowałeś się jako umiarkowany googlista genetyczny! :)
Choć właściwie google i internet to (jeszcze) nie to samo. Tak czy inaczej Sieć rzadko jest jedynym źródłem, za to często jest najłatwiej dostępnym. Czasem zbyt łatwo.
December 10th, 2006 - 16:02
marcin,
internet nie tak rzadko jest jedynym zrodlem artykulu. dla przykladu, wykorzystalem kiedys ciekawy artykul Kazika Pietruszewskiego na temat netartu z serwisu http://rzeczy.net, nigdzie indziej niedostepny. aktualnie niedostepny zreszta nawet tam ;)
tak, jestem umiarkowanym googlista genetycznym :)
December 10th, 2006 - 19:22
Jak my wszyscy…
Nigdy jedynym. Zawsze pozostaje jeszcze autor. :) Poza tym trzymałbym się jednak odróżnienia googla od internetu. Internet jest ogólnie mówiąc lepszym źródłem, niż google. No, chyba, że ktoś wierzy w Wielkiego Googla…
December 11th, 2006 - 01:21
co do Google nie jest internetem… jeszcze przez chwile ;) here’s the theory:
Google jakiś czas temu zatrudniło gościa z Sun’a specjalistę od budowy superkomputerów. Jeszcze jednego ważnego gościa od sprzętu sieciowego (nie pomne skąd). Jak wiemy od dawna Google skupuje tzw blacknet czy dark net, po naszemu łącza światłowodowe. Do tego ktoś dorzucił fakt iż istnieje około 300 węzłów internetu które jakby obejmują go całego. Eric Schmidt kiedyś powiedział że Google chce zaindexować całą informację na świecie. Generalnie pomysł jest taki że Google planuje dać darmowy internet który będzie kontrolować. Google stanie się internetem…. i odwrotnie.
disclaimer: oczywiście to tylko fanfiction zestawiający kilka faktów. taki urban-net legend czy coś.
btw informacji w Googlach na niedawno zakończonej konferencji kultura2.0 Alexander Bard powiedział kind of joke +-: Google zawiera x razy więcej informacji niż biblioteka kongresu. Oczywiście większość z tego to śmiecie. … W bibliotece kongresu tez jest dużo badziewiastych książek.
No, chyba, że ktoś wierzy w Wielkiego GooglaâŚ
Pomyślmy że za parędziesiąt lat gdy ludzie nie będą pamiętać początków netu, altavisty, bbsów itd będą znać Google jako symbol wielu zmian i upowszechnienia internetu(i jeszcze kilku rzeczy jak zmiany paradygmatów i takie tam drobnostki ;) ) “Na początku było słowo. A potem Google je zaindexowało”
December 11th, 2006 - 01:51
marcin,
uzywam pojecia Internet, jednak do przeszukiwania internetu w glownej mierze uzywam wlasnie google. taki katalog biblioteczny ;)
a co do autora, w moim przypadku tekst u autora rowniez byl niedostepny (jak to napisal – zapodzial sie w otchlani dysku), koncowo musialem napisac, ze korzystam z cytatow z wlasnej wczesniejszej pracy, w ktorej tez sie odnosilem do tego artykulu.
December 23rd, 2006 - 00:28
Jeśli chodzi o skojarzenie epistemologiczno-zajęciowe… do wyż.wym. listy stanowisk poznawczych dodałabym wikizm, czy może wikipedyzm. Bo zauważam, niestety, jakąś smutną nadliczbowość prac studenckich (zaliczeniowych etc.) będących wprost i dosłownie wydrukami z Wikipedii… I nie zgodzę się, że to pochodna googlizmu (to na ew. zarzuty), nawet jeśli wyświetla się na samym szczycie wyników googlowych na “odpowiednie” zapytania. Myślę, że Wiki jest już autorytetem samodzielnym. Niezależnym źródłem poznania.
September 9th, 2009 - 21:32
Wypraszam sobie! :D Niestety Pan profesor nie może się o tym przekonać, bo się na innym uniwerku. A swoją drogą czy zwolennikiem wiedzy wrodzonej nie był również “skrajny racjonalista” (cudzysłów bo grozi ahistoryzm) Platon? Aha, i proszę tutaj nie robić zmyłek w autokomentarzu, liczył Pan na to, że studenci ciągnąc stadnie na Pańską stronę, uznają Pana za filozofa spełnionego. :)
November 4th, 2009 - 19:52
Dodałabym wikipedyzm;) choć może zawiera się on w googlizmie…