Powroty
Znów długa przerwa, znów bez Sieci w domu. Ale wracam.
Sporo się pozmieniało w międzyczasie. Włosy znów mi urosły, życie prywatne się wywróciło do góry nogami, znalazłem sobie nowe hobby (Krav Maga), zainstalowałem nowego Ubuntu -- Edgy Efta, odwiedziłem parę koncertów, znalazłem troszkę nowej muzyki i takie tam. Szczegóły nie są istotne. Grunt, że wszystko niezmiennie płynie.
A co najważniejsze troszkę myślałem i troszkę pisałem przez ostatnie pół roku, więc będę się dzielił. Teraz jeszcze tylko ponadrabiam zaległości w lekturze zaprzyjaźnionych blogów, zaktualizuję listę RSS-ów, przypomnę sobie hasła do kilku serwisów - znów trzeba złapać falę...
Pojawianie się
I znów minęły dwa miesiące. Dla mnie bardzo pracowite i znaczące. Wydarzyło się mnóstwo rzeczy w moim życiu, o których tutaj pisać nie zamierzam. Kilka tekstów już czeka na swoją kolej, a tymczasem - tak na fali zmian - zmienia się i tutaj. Zewnętrznie i wewnętrznie
Przede wszystkim wygląd - tym razem wykorzystałem piękny i czysty szablon Ambiru. Wprowadziłem w nim tylko kilka poprawek i udogodnień. Przebudowywany jest także system kategorii, będą zmiany w linkach. Ogólnie mówiąc - wróciłem pośród wirtualnych. Ciąg dalszy z pewnością nastąpi.
I znów nowy widok z okna
Właśnie zakończyłem kolejną przeprowadzkę. Z dużych okien mam widok na rozpadające się budynki niegdysiejszych zielonogórskich fabryk. No i na niebo - dużo nieba, które wreszcie zaczyna błękitnieć. Nowy początek, nowe nadzieje. Szkoda, że to nadal nic własnego...
Po owocach ich poznacie…
Zajrzałem na swoje konto, a tam przelew od wydawcy. Minęło już wiele czasu od wydania mojej książeczki, i w końcu przyszedł czas na owoce. Czyli kilka drobnych -- procent od sprzedaży. Suma niewielka, ale za to doskonałe wyczucie czasu. Mikołaj się spisał... To miłe. Wypiję kilka bąbelków w jego intencji. Może poprawi mi to humor.
Tyle jesteśmy warci, ile mamy zdolności kredytowej…
Umarł mój samochód. Zepsuło mu się serduszko w wyniku znacznego przegrzania. Biorąc pod uwagę, że był to już staruszek -- remont silnika lub jego wymiana nie miały sensu. Pozostało pozwolić mu odejść i poszukać czegoś innego. A przy okazji dowiedziałem się, że banki mi ufają...
Zdolność kredytowa to ciekawe zjawisko. Biorąc pod uwagę to, że -- podobnie zresztą jak na zachodzie -- coraz więcej Polaków żyje na kredyt, przestaje być istotne to ile masz pieniędzy. W praktyce ważniejsze jest to, ile możesz pożyczyć. Banki zaś preferują ludzi na stałych etatach, które w większości przypadków odchodzą do przeszłości. W efekcie zdarza się, że ludzie bogatsi wcale nie muszą być tymi, którzy są zarazem kredytowo uzdolnieni. Robi się dziwnie. Bogactwo, jak pieniądz, robi się wirtualne.
Może to szkoda, że już nie płacą nam w złocie. Wtedy przynajmniej posiadane środki nie byłyby tak ulotne, jak rząd cyferek na ekranie monitora...
