O tym jak zacząłem reklamować suknie ślubne…
Oto moja strona domowa. A oto strona domowa niejakiego Marcina Rzyski. (Aby treść była widoczna, konieczne jest wyłączenie wykonywania skryptów.)
Muszę przyznać, że jestem wzruszony. Już nawet nie tym, że jakiś burak postanowił podprowadzić "content" właśnie z mojej strony. To się zdarza. Choć szkoda, że zrobił to byle jak. Wszystkie pliki zostały skopiowane, jego nazwisko dopisane do wszystkich nagłówków. Tylko stopki nie zmienił. No i na samej górze jest przepiękny tekst o sukniach ślubnych. ;) Nie muszę dodawać, że strona Marcina Rzyski została też dopisana do licznych dziwacznych katalogów stron i zapewne podbija komuś Page Rank.
Rozczulające jest to, że jakiś domorosły spec od SEO postanowił wykorzystać jako wabik zawartość właśnie mojej strony, naładowanej raczej średnio przyswajalnymi tekstami filozoficznymi. I to do promowania sukien ślubnych... Zaprawdę filozofia jest uniwersalną dziedziną.
Jakieś pomysły co można/warto z tym zrobić?
Jamendo – bo twórczość chce być wolna
Tyle się mówi o wolnej kulturze, swobodnych licencjach i artystach, którzy tak bardzo pragną zostać odnalezieni i dostrzeżeni, że gotowi są oddać swą twórczość za darmo. W praktyce jednak nadal sprowadza się to głównie do nielegalnego ściągania z sieci p2p dzieł "zamkniętych", gromkiego narzekania na RIAA, MPAA, ZAIKS i tym podobne organizacje oraz nieustannego mylenia "wolnego" z "darmowym".
Nadal zwalcza się technologie p2p jako służące do popełniania przestępstwa. Wytacza się kolejne procesy, zwalcza kolejne sieci i programy. Jest pretekst, bo wciąż służą one do nielegalnego ściągania muzyki, filmów, książek itp. Niewielu zwraca uwagi na wielkie zalety p2p, takie jak choćby rozproszenie obciążenia sieci. Bo przecież p2p to ostoja przestępców.
Nadal o darmowym rozdawaniu twórczości mówią i piszą przede wszystkim konsumenci, a nie twórcy. Konsumenci, którzy uważają, że im się po prostu należy. Konsumenci, którzy usprawiedliwiają to, że sciągają tym, że przecież także udostępniają -- nic to, że cudzą twórczość. Dlatego stowarzyszenia zarządzające prawami autorskimi będą zawsze mogły krzyczeć, że twórcy pragną ochrony prawnej.
ONI po prostu mają rację.
I właśnie dlatego kibicuję takim projektom jak Jamendo. Serwis uruchomiony przez czworo Francuzów udostępnia muzykę. Wolną i darmową muzykę, publikowaną przez twórców na wolnych licencjach, takich jak Creative Commons czy Licence Art Libre. Obecnie 784GB muzyki można przesłuchać na stronie lub też ściągnąć na dysk za pośrednictwem oprogramowania typu BitTorrent czy eMule. Wszystko dostępne w formatach mp3 i ogg. Oddane przez twórców prosto w ręce odbiorców, którzy mogą odwdzięczyć się na kilka prostych sposobów -- mogą przelać skromną sumkę prosto na konto wybranego twórcy, zrecenzować jego twórczość, promować go na swoim blogu. Wszystko według chęci i możliwości.
Naturalnie nie znajdziemy tam wielkich przebojów wielkich gwiazd. Ale można odkryć trochę ciekawej muzyki z całego świata, także z Polski (choć jeszcze niewiele). Wszystko w oparach Web2.0 -- z rosnącą społecznością, chmurkami tagów i całym tym zgiełkiem. No i od miesiąca także po polsku.
Zajrzyjcie, zobaczcie jak urzeczywistniają się piękne idee i wspierajcie. Ściągnijcie trochę tej muzyki i ją właśnie udostępniajcie w swoich programach p2p. Niech wielkie firmy wreszcie zrozumieją, że świat się zmienił i to one musza się dostosować.
Wszystko zostanie zapamiętane
Mały drobiazg (za stroną Electronic Frontier Foundation), który powinni przeczytać wszyscy, którzy uważają, że sieci społeczne to doskonały pomysł. Artykulik Mary Joy Kramer, Forfeiting privacy, one post at a time.
Warto pamiętać, że wszystko co publikujemy w Sieci, zostanie w niej na długo...
Mój blog nie jest Web 2.0 :(
The score for http://blog.sienko.net.pl/ is 4 out of 27
- Uses python? No
- Is in public beta? No
- Is Shadows-aware ? No
- Uses the prefix "meta" or "micro"? No
- Has favicon ? No
- Appears to be web 3.0 ? Yes!
- Attempts to be XHTML Strict ? No
- Mentions startup ? No
- Has a Blogline blogroll ? No
- Uses Google Maps API? No
- Uses Cascading Style Sheets? Yes!
- Refers to mash-ups ? No
- Appears to use AJAX ? No
- Appears to be built using Ruby on Rails ? No
- Refers to VCs ? No
- Refers to Flickr ? No
- Mentions Nitro ? No
- Mentions Cool Words ? No
- Has prototype.js ? No
- Mentions Ruby ? No
- Refers to web2.0validator ? No
- Actually mentions Web 2.0 ? Yes!
- Refers to del.icio.us ? Yes!
- Uses microformats ? No
- Mentions RDF and the Semantic Web? No
- Validates as XHTML 1.1 ? No
- Mentions 30 Second Rule and Web 2.0 ? No
Takie wyniki podaje web2.0validator.com.
Inne śmiesznostki w tym temacie:
Hipertekst o hipertekstach
Ot, mały, znaleziony dzisiaj drobiazg. Literatura a Internet. O powieściach hipertekstowych, to bardzo sympatyczny tekst Katarzyny Stobrawy, wprowadzający do problematyki hipertekstu. Autorka w dużym stopniu odnosi się do Bloku Sławomira Shuty - jednej z pierwszych polskich hiperfikcji. Warto rzucić okiem.
