blog.sienko.net.pl Myśli przebrane za filozofię, Internet, kulturę i codzienność

17Mar/074

Zabrała nam mama kieszonkowe (drobiazg ekologiczny)

Matka Natura zaczyna tracić cierpliwość. Od lat zaspokaja nasze potrzeby, karmi nas, zapewnia przestrzeń do życia i mieszkania, a także wypłaca kieszonkowe. Dostarcza nam ogromnych ilości zasobów naturalnych i pozwala korzystać z nich w dowolny sposób. Niektórych substancji -- takich jak złoto czy srebro -- używamy, wmawiając sobie, że są niezwykle ważne i cenne. Ta wiara pozwala nam czerpać sporo radości z zabawy w kolekcjonowanie i wymianę. Dla innych materiałów -- takich jak żelazo czy krzem -- znajdujemy bardziej praktyczne zastosowania, budując z nich domy lub nasze ukochane maszyny. Innych wreszcie -- takich jak węgiel, gaz ziemny czy ropa naftowa -- używamy jako źródeł energii, by ogrzewać nasz świat, rozświetlać go i zasilać konstruowane przez nas urządzenia. Ale wiele wskazuje na to, że Matka Natura z jakiegoś sobie tylko znanego powodu uznała, że dorośliśmy i czas odebrać nam kieszonkowe.

Nie powinno to być dla nas niespodzianką, skoro od wielu lat wiemy, że jej zasoby są skończone. Wcześniej lub później musiały się wyczerpać. Nie od dziś fanatycy i ekolodzy nawołują do opamiętania i oszczędności. Podstawowa wiedza ekonomiczna pozwala przewidzieć, że skoro kieszonkowe tylko konsumujemy, wkrótce nie zostanie z niego nic. A i oszczędzanie nie jest idealnym rozwiązaniem -- tylko przedłuża agonię, oddalając moment gdy środki się wyczerpią. Należałoby raczej systematycznie przesuwać środki ze sfery pasywów do aktywów -- inwestować tak, by się mnożyły. Tylko w ten sposób moglibyśmy ostatecznie uniezależnić się od pierwotnego źródełka dochodów.

Mamy tę wiedzę i wykorzystujemy ją. Kiedyś w zabawach w wymianę skarbów wykorzystywaliśmy prawdziwe kruszce i minerały -- złoto, srebro, platynę czy rzadkie klejnoty. Potem zastąpiliśmy je monetami, które bitymi z tańszych stopów metali, więc ich wartość była umowna lub symboliczna. Potem monety zastąpiliśmy kawałkami papieru, a wreszcie wirtualnym pieniądzem na elektronicznych kontach bankowych. Zabawa w ekonomię trwa, choć już od dawna nie posługujemy się w niej darami Matki Natury. Podobnie, przynajmniej do pewnego stopnia, postąpiliśmy z materiałami użytkowymi. żelazo zainwestowaliśmy w budowę fabryk produkujących tworzywa sztuczne, częściowo uniezależniając się od zasobów naturalnych.