blog.sienko.net.pl Myśli przebrane za filozofię, Internet, kulturę i codzienność

24Nov/060

ZKF – Krakowiacy i górale: z dziejów krakowskiej katedry filozofii

Nie ustaje działalność w ramach Zielonogórskiego Konwersatorium Filozoficznego. Wkrótce dr Tomasz Mróz wygłosi wykład pod tytułem Krakowiacy i górale: z dziejów krakowskiej katedry filozofii. Z pewnością będzie ciekawie. Jeśli zatem ktoś ma czas i ochotę posłuchać, zapraszam -- w imieniu swoim, Instytutu Filozofii UZ, ZKF-u i PTF-u. -- 27 listopada (poniedziałek) o godz. 11:30 do auli H (budynek przy al. Wojska Polskiego 71 A). W Zielonej Górze oczywiście.

7May/060

ZKF – Pułapki i zalety języka etyki

Wkrótce odbędzie się kolejne spotkanie w ramach Zielonogórskiego Konwersatorium Filozoficznego. Tym razem swój odczyt wygłosi dr Joanna Dudek. Referat zatytułowany Pułapki i zalety języka etyki będzie można wysłuchać 16 maja 2006 roku, o godzinie 18.30 w auli J, w budynku Collegium Neophilologicum, przy ulicy Wojska Polskiego 71A. W Zielonej Górze oczywiście. :)

Zapraszam w imieniu Instytutu Filozofii Uniwersytetu Zielonogórskiego oraz Zielonogórskiego Oddzialu PTF.

18Nov/051

Anaksymenes z Miletu

Anaksymanes, jako uczeń Anaksymandra, jest przedstawicielem trzeciego już pokolenia filozofów z Miletu. Niewątpliwie był uczniem godnym swych nauczycieli -- przerósł obu. Podobno już wśród sobie współczesnych uznawany był za najwybitniejszego mędrca ze szkoły Jońskiej. A także i współcześnie wielu widzi w nim tego, który wzniósł myśl jończyków najwyżej. A na pierwszy rzut oka zdawać by się mogło, że Anaksymenes uczynił raczej krok wstecz.

Jak łatwo przewidzieć, także i on rozważał -- podobnie jak jego mistrz, oraz mistrz jego mistrza -- problem arche. Podobnie jak oni napisał dzieło O przyrodzie, w którym wyjaśnił, że podstawą wszystkich rzeczy jest tak naprawdę powietrze. Kiedy jest ono bardzo rzadkie, staje się tym, co nazywamy ogniem. W swym normalnym stanie jest tym powietrzem, którym oddychamy. Gdy robi się gęstsze, staje się najpierw wodą, a potem ziemią. Stąd rozmaite właściwości, jakie widzimy wogół siebie -- jest to kwestia stopnia zagęszczenia powietrza.

Podobnie jak u Talesa, znajdujemy tu znany powszechnie żywioł, wyniesiony do rangi pierwotnej zasady. Zdawać by się mogło, że jest to krok wstecz, po wielce spekulatywnym apeironie Anaksymandra. Jeśli jednak rozważymy to dokładniej, przekonamy się, że tym właśnie pomysłem przekracza Anaksymenes swoich poprzedników. Dlaczego?

Powód pierwszy -- Anaksymenes wskazał nie tylko pierwotną zasadę, podobnie jak jego mistrzowie, dowodząc, że wszystko jest tak naprawdę jednym. Ale na tym nie poprzestał. Opisał też mechanizm, dzięki któremu to jedno nie wygląda zawsze tak samo. Scharakteryzywał mechanizm, który od jedności prazasady prowadzi nas do różnorodności doświadczenia. Tego nie zrobił żaden z jego poprzedników. Dzięki temu prostemu zabiegowi znacząco uwiarygodnił swoje tezy. Wszak jedno dziwaczne twierdzenie może budzić spore wątpliwości. Ale już dwa twierdzenia, które wzajemnie się dopełniają -- to zaczyna zastanawiać. Stąd też praktyczna rada, którą możemy wyciągnąć z doświadczeń Anaksymenesa:
Myśl systemowo czyli twórz systemy.

Ale jest i drugi powód, dla którego tezy najmłodszego z jończyków zyskały tak duże uznanie u współczesnych. Tam gdzie jego nauczyciel wymyślał nowe i trudne do zdefiniowania kategorie filozoficzne, Anaksymenes mówił językiem zrozumiałym dla przeciętnych ludzi. A wyraził to samo, co Anaksymander -- wszystko jest zrobione z czegoś niewidzialnego, bezkształtnego, bezjakościowego. Jak apeiron. I jak powietrze. Wskazując arche odwoływał się do skojarzeń znanych każdemu, a nie do hermetycznych pojęć. To niewątpliwie zyskało mu przychylność słuchaczy. I także z tego wszyscy filozofowie powinni wyciągnąć nader praktyczny wniosek:
Wykładaj swoje teorie językiem tak prostym, jak to tylko możliwe (ale nie bardziej).

16Nov/050

Anaksymander z Miletu

Anaksymander z Miletu był uczniem Talesa. O jego życiu wiemy jeszcze mniej. Podobno był szanowanym politykiem. Co jednak znacznie ważniejsze wniósł on znaczący wkład w rozwój filozofii. Podobnie jak jego mistrz, zajął się problemem pierwotnej zasady świata. Prawdopodobnie to on nadał tej zasadzie nazwę: arche. (Dzięki temu współcześnie możemy zastąpić niezgrabne "problem dotyczący tego, z czego wszystko jest zrobione" znacznie krótszym "problem arche".) Będąc jednak umysłem twórczym, nie mógł się zgodzić z naukami Talesa.

Wszystko nie może być zrobione z wody -- stwierdził. Wszyscy wiemy jak wygląda woda i wcale nie jest podobna do takiego na przykład kamienia. Można przyjąć, że kamień jest taką wodą, która ma po prostu cechy charakterystyczne kamienia, ale jest to twierdzenie cokolwiek naciągane. Dlaczego nie odwrotnie -- przecież równie dobrze woda mogłaby być kamieniem o cechach wody? Nie mówiąc już o tym, że kamień nie ma pewnych cech, które woda posiada. Jak to możliwe, że traci ona swoje właściwości? Arche musi być czymś pierwotniejszym -- czymś co istniało, zanim jeszcze pojawiły się cechy.

Być może takie właśnie rozumowanie doprowadziło Anaksymandra do stwierdzenia, że pierwotną podstawą wszystkich rzeczy jest apeiron, coś bez granic, bez właściwości, bez koloru, kształtu, zapachu. Z tej właśnie podstawy wyłoniły się wszystkie cechy. Kiedy w pierwotnym bezkresie pojawiła się jasność, pojawiła się i ciemność. Gdy pojawiła się twardość, towarzyszyła jej miękkość. I tak dalej -- wyłonieniu się każdej z właściwości towarzyszyła cecha przeciwstawna. I tak stopniowo, zgodnie ze sprawiedliwym prawem harmonii, wyłoniła się cała różnorodność naszego świata.

Zauważmy, że Anaksymander nauczył się od swego nauczyciela twórczego wykorzystywania języka. Posunął się jednak dalej, co koniecznie musimy odnotować. Nie ograniczył się wszak do nadania staremu słowu, nowego -- metaforycznego znaczenia. Gdy brakowało określenia dla tego, co chciał powiedzieć, po prostu wymyślił nowe słowo. Jest to nauka, którą filozofowie powinni sobie przyswoić. To język jest dla nas, a nie my dla niego. Dlatego też nie możemy pozwolić, by język nas ograniczał. Stąd kolejne zalecenie praktyczne to:
Jeśli brak Ci słów -- wymyśl nowe!

23May/051

Doradztwo filozoficzne, albo jak zarobić na filozofii

W nauce istnieje wyraźne dążenie do coraz większej specjalizacji. Naukowcy wiedzą coraz więcej o coraz mniejszym odcinku rzeczywistości. Dla odmiany w filozofii dąży się zwykle ku wszechstronności, która jest nierozerwalnie związana z powierzchownością. Filozof wie zatem coraz mniej, ale na więcej tematów. Ostatecznie zmierza do tego, że nie wie nic, ale za to o wszystkim (podczas gdy naukowiec ostatecznie będzie wiedział wszystko, ale o niczym). Wiedza filozofa zatem niewielka, a i umiejętności niewiele. Jak sobie zatem w życiu poradzić? Oczywiście -- trzeba radzić. Innym.

Tym tropem poszło wielu filozofów, którzy zarabiaja pieniądze jako doradcy filozoficzni. Amerykanin Lou Marinoff wyrobił sobie nazwisko książką Platon, nie Prozac, Niemiec Gerd B. Achenbach promuje swoją Philosophische Praxis, nawet Polacy zaczynają eksplorować tę przestrzeń. Wirtualną poradnię filozoficzną można znaleźć pod adresem http://poradnia.aster.net.pl/. Wszyscy oni wierzą, że ludziom potrzeba filozofii, nie psychoterapii, psychiatrii, czy farmakologii. Czy mają rację? Z pewnością temat robi się jazzy -- nawet tygodniki (Ozon, nr 3, Na kozetce u Platona) już o nich piszą...

Naturalnie to tylko jeden ze sposobów robienia pieniędzy na filozofii. Pozostaje pytanie -- kim są, czy raczej kim chcą być 'doradcy filozoficzni'? Sofistami naszych czasów, biorącymi pieniądze za naukę? A może moralnymi przewodnikami? Nauczycielami życia? Psychoterapeuci odsądzają ich od czci i wiary -- wiedzą co mówią, czy boją się utraty klientów? W każdym razie bogaci ludzie i firmy płacą im (na zachodzie naturalnie) ogromne pieniądze. I uważam, że to całkiem słuszna koncepcja -- płacić filozofom duże pieniądze. ;)

Czy ktoś nie potrzebuje przypadkiem doradztwa filozoficznego?