blog.sienko.net.pl Myśli przebrane za filozofię, Internet, kulturę i codzienność

24Nov/055

Po co nam blogi (mamy przecież telewizję)?

Blogi cieszą się rosnącym zainteresowaniem. Warto zapytać: dlaczego? Jakąż to ludzką potrzebę zaspokaja blogowanie? Dlaczego tak wielu ludzi upublicznia swoje zapiski rozmaite? Dlaczego tak chętnie rozwiązują rozmaite testy i psychozabawy, których wyniki umieszczają na swoich stronach? Dlaczego tak wielką popularnością cieszą się serwisy typu Technorati?

Jednej z odpowiedzi udzielić można odwolując się do jednej z klasycznych tradycji wspólnotowych -- greckiego Polis. Hannah Arendt w swej pięknej książce Kondycja ludzka tak oto charakteryzowała polis:

Polis we właściwym tego słowa znaczeniu to nie miasto-państwo w swym fizycznym umiejscowieniu; jest ona organizacją ludzi, ponieważ powstaje w wyniku działania i mówienia razem z innymi i jej prawdziwa przestrzeń rozciąga się pomiędzy ludźmi w tym celu żyjącymi razem, gdziekolwiek by się znaleźli. "Dokądkolwiek pójdziesz, będzie polis -- te słynne słowa nie były tylko hasłem greckiej kolonizacji, ale wyrażały przekonanie, iż działanie i mowa kreują przestrzeń między uczestnikami przedsięwzięcia, którzy mogą znaleźć swe właściwe miejsce niemal gdziekolwiek i kiedykolwiek. Jest to przestrzeń pojawiania się w najszerszynm sensie tego słowa, mianowicie przestrzeń, gdzie pojawiam się innym, jak inni pojawiają się mnie, gdzie ludzie istnieją nie po prostu tak, jak inne rzeczy żywe lub nieożywione, ale wyraźnie doprowadzają do swego pojawienia się.
[H. Arendt, Kondycja ludzka, przeł. Anna Łagodzka, Fundacja Aletheia, Warszawa 2000, s. 217-218.]

Właśnie pojawianie się jest tą kategorią, którą trzeba tu podkreślić. Blogi pozwalają pojawiać się tak, jak pozwalały na to wspólnoty typu polis. Współczesne miasta na to nie pozwalają -- są zbyt anonimowe. A sfera polityczna, tak niezwykle ważna dla starożnytnych, kompletnie zagubiła swoją funkcję. Dziś polityka kojarzy się przede wszystkim z brudem, a nie z współżyciem wolnych obywateli.

Tymczasem blogosfera oferuje to wszystko, co zapewniała polis. Daje przestrzeń, w której można się pojawić. Daje ludzi, którzy nas zobaczą. Daje pamięć naszych słów i czynów. Blogosfera jest jednym z najlepszych surogatów przestrzeni politycznej, jaki nam pozostał. Daje także złudzenie wolności i niezależności, będące dla starożytnych koniecznym, choć nie wystarczającym, warunkiem pojawiania się.

Szkoda tylko, że w przeciwieństwie do polis, tutaj można pojawiać się tylko za pośrednictwem słów, a nie za pośrednictwem czynów. Blogosfera wciąż pozostaje ledwie surogatem. Być może jednak zmieni się to w przyszłości. Wiele jeszcze przed nami.